niedziela, 3 listopada 2013

Halloweenowa niespodzianka


Halloweenowa niespodzianka
31 października 2013r.
Razem z Lou chcieliśmy spędzić Halloween w domu, oglądając horrory i zajadając popcorn, ale nasze plany legły w gruzach wraz z telefonem od Nialla. Blondyn zadzwonił do nas tydzień przed świętem i poinformował nas, że z Anette i Albertem zamierzają wpaść do nas. Louis ucieszył się na wieść, że maluch nas odwiedzi i zaczął organizować cały dzień: zaczynając od przystrojenia domu, przez kostiumy, aż do zbierania słodyczy. Oczywiście nie mógł zapomnieć o zaproszeniu wszystkich naszych znajomych! Bo przecież spokojne Halloween to żadne Halloween!
Właśnie przez to 31 października stałem w salonie w przebraniu kota i czekałem aż mój chłopak, przyjaciel, jego dziewczyna i jej brat przebiorą się w swoje kostiumy. A, zapomniałbym. Czekaliśmy także na Liama i Danielle oraz Zayna i Perrie, którzy mieli niebawem się pojawić. To aż śmieszne, że zgodziłem się na ta całą maskaradę! To znaczy, przebranie kota mi się podobało, tak samo jak myśl o słodyczach, ale nie zmieniało to faktu, że chciałem ten dzień spędzić z ukochanym.
Na dźwięk pukania do drzwi, ruszyłem żeby je otworzyć. Okazało się, że byli to Payne i jego dziewczyna. Oczywiście! Nie obeszło się bez dopasowanych strojów. Chłopak był przebrany za XVIII-wiecznego dżentelmena, a Dan za XVIII-wieczną damę. Właściwie wyglądali bardzo dobrze, a Liamowi bardzo pasowało to przebranie. Wydawał się czuć w nim swobodnie.
-Spóźniliśmy się?- zapytał przepuszczając Dani w drzwiach i zaraz za nią wchodząc do środka. Spojrzał na mnie, unosząc jedną brew ku górze. Jak on to robił?!
-Jak byś nie wiedział, że jesteście 10 minut przed czasem.- mruknąłem, po czym uśmiechnąłem się do nich. Nie mogłem być markotny przez cały wieczór! Dodatkowo, cieszyłem się, że ich widzę. To znaczy przyjaciela widziałem codziennie w szkole, ale ostatnimi czasy nie miałem czasu się z nim spotkać po lekcjach, więc to była idealna okazja. A za Payzer także się stęskniłem!
-To nie znaczy, że się nie spóźniliśmy! Może wszyscy już są?- odpowiedział unosząc swoją laskę (która była częścią jego kostiumu) i grożąc mi nią przed nosem.
-Spokojnie Liam.- Dani położyła mu rękę na ramieniu.- Przecież nigdzie się nie spóźniamy.- przypomniała mu z delikatnym uśmiechem. Wyglądała ślicznie! Kręcone włosy spięła w kok, suknia podkreślała jej talię, a jej kolor podkreślał kolor jej oczu.- Gdzie reszta Harry?- spojrzała na mnie wyczekująco. Nie bez powodu to właśnie ta dwójka dostała przydomki „mama” i „tata”.
-Anette i Niall przebierają się w sypialni, a Lou pomaga Alowi w założeniu stroju w pokoju gościnnym.- wyjaśniłem, prowadząc ich do salonu.- Możemy usiąść bo to jeszcze trochę potrwa.- zająłem miejsce na fotelu, natomiast urocza parka usiadła na kanapie. Wyglądali jak wyjęci z jakiegoś starego filmu. Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i niczym zarazem, śmialiśmy się trochę. Właśnie Danielle opowiadała mi jak Liam próbował zrobić spaghetti, kiedy pukanie rozległo się drugi raz. Przeprosiłem ich i poszedłem otworzyć gościom. Nie musiałem zastanawiać się kto przyszedł, bo tylko Zayna i Perrie brakowało. Otworzyłem drzwi i ujrzałem… Szalonego Kapelusznika i Alicję!
-Serio? Wy też macie dopasowane kostiumy?- zapytałem z niedowierzaniem. Miałem tylko nadzieję, że Nialler i Anette nie ubiorą się do pary.
-A ty i Tommo nie macie?- zapytał mulat z rozbawieniem, wchodząc za swoją dziewczyną do przedpokoju. Edwards wyglądała jak… doroślejsza wersja znanej wszystkim Alicji. Niebieska sukienka była dopasowana w pasie, z dekoltem (nie za dużym, ale na pewno większym niż u małej dziewczynki) i sięgała jej do połowy ud, do tego nadkola nówki w czarno białe, poziome, szerokie pasy. Wyglądała cudownie. Natomiast przebranie Malika było prawie identyczne do tego, które nosił Johny Deep, grając rolę Kapelusznika.
-Nie! Loueh chce być Piotrusiem Panem, miałbym przebrać się za jednego z Zagubionych Chłopców?- ruszyliśmy do salonu.
-Raczej za Wendy, albo Dzwoneczka.- zarechotał Muzułmanin. On i Pezz przywitali się z dwójką, która już była w pokoju i razem czekaliśmy na resztę. Nie obyło się bez żartów i zboczonych tekstów (których autorem był Zayn).
Po 20 minutach WRESZCIE pojawił się Tomlinson (w stroju Piotrusia Pana) z Albertem, który postanowił być psem. Wyglądał bardzo uroczo, natomiast szatyn wydawał się być zadowolony z tego, że pomógł chłopcu. Niebieskooki usiadł na podłokietniku fotela, który zajmowałem i posadził mi malca na kolanach.
-Słodko wyglądasz kotku.- pocałował mnie w policzek, co nie obeszło się bez: „Oooch” ze strony dziewczyn.- Gdzie Niall?
-Jeszcze nie dotarł.- odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
-Przyznajcie się! Ćwiczyliście to!- wykrzyknął Louis, na co, znów jednocześnie, odpowiedzieliśmy „Nie”.- Jasne.- wywrócił oczami.
-Gdzie Anette?- zapytał Albi, który niecierpliwił się najbardziej. Nikt mu się nie dziwił, w końcu chciał iść już zbierać słodycze.
-Tutaj mały.- usłyszeliśmy głos i spojrzeliśmy na dziewczynę wchodzącą do pomieszczenia. Była przebrana za cukierniczkę! Na głowie miała biały czepek, a w pasie przewiązała fartuszek. Chłopczyk podbiegł do niej.- Ślicznie wyglądasz!- wykrzyknęła, przytulając brata.- Dziękuję Lou.
-Możemy już iść?- zapytał niecierpliwie.
-Czekamy jeszcze na Nialla.- wyjaśniła Albertowi, biorąc go na ręce, ale ten zaczął się wyrywać, więc postawiła go na ziemi. Z naburmuszoną miną, po oświadczeniu, że jeszcze nie wychodzą usiadł na moich kolanach.
Zanim ktoś zdążył cokolwiek powiedzieć do salonu wszedł Irlandczyk. Chociaż powiedzenie „wszedł” jest względne, raczej powiedziałbym, że się wtoczył! Był przebrany za ogromną muffinkę, a na blond czuprynę założył „wisienkę”. Właściwie można by było powiedzieć, że wyglądał słodko.
-Idziemy na misję!- krzyknął kierując się do drzwi frontowych. Na jego słowa od razu zareagował Al., który podbiegł i wyskoczył na dwór. Na jego twarzyczce można było dostrzec ogromny uśmiech, na widok którego wszystkim poprawiły się humory i weseli wyszli na zewnątrz.
***
O 20:30, po dwóch i pół godzinach chodzenia od domu do domu wszyscy musieli nosić wypełnione po brzegi torby słodyczy. Nie była to zasługa jedynie Albiego! O nie! Niall pewni bardzo by chciał przyczynić się do tego zdobycia, ale jego wkład był marny. Okazało się, że nikt nie mógł oprzeć się przebraniu kota! Nawet nie usłyszałem, że jestem za stary na Halloween. Tylko Liam mówił, że „kradnę cukierki przeznaczone dla dzieci”. Ale Danielle wyjaśniła mu, że po prostu pomagam małemu. Za to kocham naszą mamusię!
-Albert, może chcesz wrócić do domu?- zapytała Anette, prowadząc za rękę brata. Niall prowadził do za drugą rękę. Dani i Payne pod rękę szli za nimi. Nasz Szalony Kapelusznik obejmował w pasie swoją Alicję. Natomiast ja szedłem trzymając Lou za rękę. Byliśmy na samym końcu naszej parady i słyszeliśmy tylko strzępy rozmów toczących się przed nami.
-Co powiesz na zarwanie nocki?- szepnąłem Louisowi do ucha, robiąc kółka kciukiem na jego dłoni. Dostrzegłem delikatny uśmiech, który pojawił się na jego ustach.
-Tylko jeśli będziesz grzecznym kotkiem.- odpowiedział zadziornie, na co z kolei ja się uśmiechnąłem.
-Hej, ile mamy torb ze słodyczami?- doszedł nas głos naszej irlandzkiej „babeczki”. Spojrzał na każdego z nas. Zayn podniósł trzy reklamówki (jedną niósł za swoją ukochaną, ach cóż za dżentelmen), Liam podniósł dwie (on również nie pozwolił Dani nosić worka), ja i Loueh podnieśliśmy po jednej, Niall trzymał dwie, a Anette jedną (ona z kolei niosła torbę swojego brata). Horan szybko je podliczył.- 10! To chyba rekord!- wykrzyknął uradowany i podskoczył, co wyglądało komicznie, biorąc pod uwagę jego przebranie.
-Wracamy?- zapytał z klaśnięciem w dłonie Malik. Wszyscy mu przytaknęli, więc zawróciliśmy.
-Co powiecie na ognisko?- zaproponowała nagle Perrie. Oczywiście kto był za? WSZYSCY! Jak moglibyśmy odmówić? Widujemy się tak rzadko, że nawet perspektywa spędzenia upojnego wieczoru z moim Boo nie zdołała odwieźć mnie od tego. Chociaż małe plany wobec niego nadal miałem. Po krótkiej naradzie na środku drogi (tak bardzo genialnie, na szczęście w miasteczku panuje zwyczaj, że tego dnia wieczorem nikt nie używa samochodów) stwierdziliśmy, że pójdziemy do mnie i Tommo (nadal mieszkaliśmy sami w domu mojego ojczyma) bo jest najbliżej, a Albert był już trochę zmęczony.
Po dotarciu na miejsce dziewczyny zajęły się przygotowaniem jakiegoś jedzenia, Li i Nialler zorganizowali palenisko (to znaczy Payne je ułożył, Irlandczyk jedynie chciał je podpalić), ja i Zayn porozwieszaliśmy świąteczne lampki na płocie i kilku krzewach (nie zdejmę ich do Bożego Narodzenia, mniej pracy na święta będzie) dla nastroju, Louis (jako, że tylko on miał prawo jazdy) pojechał po picie, Anette pomagała braciszkowi w segregowaniu słodkości.
Po 30 minutach ciężkiej pracy (nie myślcie, że przygotowanie czegoś takiego jest łatwe!) usiedliśmy wokół ogniska, okryci kocami na wielkich poduchach (już dawno zrezygnowaliśmy z drewnianych ławek, bo były nie wygodne, zamiast nich za każdym razem wyjmowaliśmy około 20 poduch, z czego na jednej spokojnie mogła ułożyć się jedna osoba). Nikt nie pomyślał, żeby przynieść ze sobą normalne ubrania (po za Anette, która przebrała jedynie Alberta), więc siedzieliśmy w kostiumach, rozmawiając i głośno się śmiejąc. Nie czułem się tak od wakacji, a muszę przyznać, że mi tego brakowało.
Mulat popijał piwo, tuląc do siebie, siedzącą mu na kolanach Edwards. Payne zdjął marynarkę od stroju i zarzucił ją na ramiona Dani. W pewnym momencie Niall zaczął grać na gitarze, na co wszyscy zaczęli śpiewać. Tuliłem do siebie, na wpół leżącego Lou. Czułem, że podoba mu się ta atmosfera.
-Hej Harry, a pamiętasz jak na początku wakacji Louis nawet nie chciał cię znać?- zaśmiał się Li, rzucając we mnie pianką.   
-To nie było TAK!- obruszył się Tomlinson, na co zareagowałem chichotem.
-A jak?- zapytałem spoglądając na niego z góry.
-Ja… ja po prostu… myślałem, że jesteś inny.- tłumaczył, jąkając się. Pochyliłem się nad nim i pocałowałem w czoło, to go trochę rozluźniło.
-Mi najbardziej zapadło w pamięć to,  jak Lou rzucił w Li trampkiem.- powiedziała rozbawiona Payzer.
-Przeprosiłem!- krzyknął cały czerwony na twarzy niebieskooki. Wiedziałem, że to dla niego krępujące, więc postanowiłem zmienić temat.
-A mi najbardziej się podobało, jak jebnąłem Aidena Pieprzonego Chuja Grimshawa wiosłem w głowę.- powiedziałem z zadowoleniem. Oczywiście moja wypowiedź nie obeszła się bez komentarza Dan, która powiedziała: „Język młody człowieku, bo inaczej będę musiała wymydlić ci buzię!”
-Och, mi się podobała stołówka.- wtrącił rozmarzony Horan. Mówił tak tylko dlatego, że kucharki go kochały i dostawał lepsze jedzenie od innych!
-A mi jak Hazz i Lou pieprzyli się w sypialni, a ja musiałem pilnować Willa.- dodał Zayn ze złowieszczym uśmiechem. Jego słowa sprawiły, że Tommo po raz kolejny poczerwieniał. Szkoda tylko, że Mulat nie wie, że tak naprawdę się nie pieprzyliśmy. To znaczy w pewnym sensie.
 -A mi zarwane nocki.- uśmiechnęła się Pezz, jak zawsze urocza.
-Czyli Malik nie dawał ci spać?- zapytał Irlandczyk (słodki głuptas). On i George (szkoda, że nie było go z nami) byli jak młodsi bracia, chociaż są starsi ode mnie. Zawsze ich „strzegliśmy” przed wszystkim.
-W pewnym sensie muffinko.-  odpowiedział mu Zayn.
-Ja najlepiej wspominam noc, kiedy zaśpiewałem Harremu piosenkę na moście.- powiedział nieśmiało Boo Bear. Uśmiechnąłem się słysząc to, bo ja też miło to wspominam. Było to po naszej pierwszej kłótni, kiedy nawet jeszcze nie byliśmy razem, ale to się nie liczy, wszystko było takie magiczne i właśnie wtedy pierwszy raz się całowaliśmy.
-Ja ci pomogłem się jej nauczyć!- uśmiechnął się dumny z siebie Niall.- Może ją zaśpiewasz? Bo w sumie nikt po za Haroldem jej nie słyszał.- dodał zachęcająco. Wszyscy poparli jego pomysł, więc Lou musiał ustąpić.
-Ale tylko fragment!- postawił warunek, siadając i sięgając po gitarę, którą podawał mu Horan.
Find me here, sapek to me (Znajdź mnie tutaj, mów do mnie)
I want to feel you, I need to hear you (Chcę cię czuć, potrzebuję cię słyszeć)
You are the light that’s leading me to the place (Jesteś światłem, które prowadzi mnie do miejsce)
Where I find peace again (Gdzie znów odnajdę ukojenie)
Tommo uśmiechnął się do mnie, a jego oczy błyszczały. Cieszę się, że go mam, że mnie kocha, a to wszystko przez co przeszliśmy tylko nas wzmocniło.
You are the strength that keeps me walking (Jesteś siłą, która sprawia, że wciąż idę)
You are the hope that keeps me trusting (Jesteś nadzieją, która sprawia, że wciąż ufam)
You are the life to my soul (Jesteś życiem dla mojej duszy)
You are my purpose (Jesteś moim celem)
You’re everything (Jesteś wszystkim)
To było niesamowite. Słyszeć, że Loueh znów śpiewa. Niedawno jeszcze nie chciał tego robić. Pamiętam jak Al. Prosił go, żeby zaśpiewał kołysankę, ale on nie chciał tego zrobić. Teraz było o wiele lepiej.
And how can I stand here with you (I jak mogę stać tutaj z tobą)
And not be moved by you (I nie byś poruszonym przez ciebie)
Would you tell me how could it be Any better than this (Czy mógłbyś powiedzieć mi czy istnieje coś lepszego niż to)
Tommo wydawał się ucieszony tym, że wszyscy słuchali go w ciszy. Nawet Albert nie przeszkadzał i siedział tuląc się do Dani (nasza mała przylepa).
Cause you’re all I want (Ponieważ jesteś wszystkim czego chcę)
You’re all I need (Jesteś wszystkim czego potrzebuję)
You’re everything… everything (Jesteś wszystkim… wszystkim)
You’re all I want
You’re all I need
You’re everything… everything
You’re all I want
You’re all I need
You’re everything… everything
You’re all I want
You’re all I need
Everything… everything
Delikatnie zakończył i odłożył gitarę. Dani zauważyła, że chłopczyk zasnął, więc zaproponowałem, żeby Liam zaniósł go do sypialni dla gości. Tak też zrobił, a my zaczęliśmy sprzątać. Jednak zanim Lou się ze mnie podniósł czule go pocałowałem, czując jak uśmiechnął się pod moimi ustami.
Sprzątanie zajęło mniej niż organizowanie wszystkiego (na szczęście). Po przeniesieniu się do domu postanowiliśmy jeszcze pooglądać horrory, a że była 23:30 stwierdziliśmy, że będzie to idealne zakończenie tego święta.
W telewizji właśnie leciał „Koszmar z ulicy Wiązów”, więc rozsiedliśmy się w salonie. Odsunęliśmy wszystkie fotele i kanapę pod ściany, rozrzuciliśmy na podłodze poduchy (które wcześniej mieliśmy na podwórzu) i się na nich położyliśmy. I jeśli moi przyjaciele mieli nadzieję, że ich dziewczyny będą się bały, to bardzo się rozczarowali. Ja miałem więcej szczęścia. Boo zawsze bał się strasznych filmów, więc cały czas się do mnie tulił. Można by powiedzieć, że Anette też miała szczęście. Niall tak się bał filmu, że bez przerwy się za nią chował, krzycząc: „On zabije ich wszystkich!”. Był tak zajęty, że nic nie zauważał.
W końcu Horan (pokonując strach) poszedł po kawę do kuchni. Po chwili wbiegł z powrotem do salonu i wrzeszcząc, skoczył na ziemię, chowając się pod kocem.
-Niall! Co się stało?- zapytała zaniepokojona Anette. Odkryła mu głowę, żebyśmy mogli go słyszeć. Wyglądał jakby zobaczył ducha!
-Szedłem do kuchni i jak przechodziłem koło drzwi na taras zobaczyłem kogoś!- tłumaczył, rozglądając się dookoła.- Ktoś jest w ogrodzie!- wykrzyknął.- To na pewno Freddie Kruger!- dodał drżącym głosem.- Zabije nas wszystkich!
-Niall…- zaczęła Danielle, ale Horan jej przerwał.
-Zginiemy wszyscy!- zaszlochał, naciągając na siebie koc.
-Niall!- Liam nim potrząsnął.- Słuchaj mnie!- zażądał.- Widziałeś Zayn!
-Nie! Przecież Zayn jest tutaj!
-Nie ma go tu.- odpowiedziała Perrie, zaskoczona wyznaniem Irlandczyka.
-Co?- zapytał zdezorientowany blondyn. Rozejrzał się jeszcze raz po pokoju.- A gdzie on do cholery jest?- teraz już całkiem spokojny, wyczekiwał na wyjaśnienia.
-Przecież pięć minut temu powiedział, że idzie na papierosa.- wytłumaczyła my blondynka, po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Śmialiśmy się dopóki nie przyszedł Malik, a po wyjaśnieniu mu wszystkiego znów zaczęliśmy się śmiać.
-Ok, chyba trzeba się zbierać.- zakomenderował Payne, podnosząc się z podłogi. Było już sporo po północy, więc stwierdził, że należy wracać do domu. Ale mój kochany Tomlinson postanowił zmienić jego plany.
-Zostańcie tu!- powiedział z entuzjazmem.- Albert i tak śpi. Anette i Niall będą mogli zająć sypialnię z nim. Zayn i Perrie drugą dla gości. Ja i Hazza nasz pokój. Natomiast ty i Dani salon.- wytłumaczył, rozmieszczając gości po całym naszym domu.- Harry, przynieś pościel dla Liama i Danielle.- rozkazał mi, więc poczłapałem do schowka po kołdrę i dwie poduszki.
Rozłożyliśmy im łóżko, a następnie wszyscy udaliśmy się wszyscy do swoich pokoi. Nikt nie narzekał. Wręcz przeciwnie! Wszyscy cieszyli się, że nie muszą w nocy wracać do domów (szczególnie Perrie, która musiałaby prowadzić Zayna, który wypił kilka piw).
Kiedy znaleźliśmy się w sami z Lou, on udał się do naszej łazienki i wziął szybki prysznic. Po nim nadeszła moja kolej. To mnie trochę orzeźwiło, ale nadal byłem senny. Wszedłem do pokoju i w samych bokserkach położyłem się do łóżka. Czując ciepło ciała Louisa, przyciągnąłem go do siebie i przytuliłem. Westchnąłem, zamykając oczy.
-Harry, śpisz?- usłyszałem delikatny szept. Boo trzymał głowę na mojej klatce, więc nie widziałem jego twarzy, ale mogłem wyczuć, że się uśmiecha.
-Nie.- odpowiedziałem, podciągając go do góry. Oparł się rękoma na mojej piersi i spojrzał mi w oczy.- Chciałbyś coś?
-Wiesz, inaczej zaplanowałem ten wieczór.- zaczął cicho.- Ale może tak było lepiej?- jego oczy lśniły w świetle księżyca, wyglądał cudownie.
-Wiem o czym mówisz.- odparłem, wyciągnąłem głowę do przodu i złączyłem nasze usta.  Najpierw delikatnie, czule. Po chwili pocałunek zmienił się w bardziej namiętny, tęskny. Jakbyśmy nie widzieli się przez wieki. Lou zaczął bawić się moimi lokami, na co zamruczałem zadowolony.
Obróciłem nas tak, że Louis leżał pode mną, oparłem się łokciami o łóżko, żeby go nie zgnieść. Nachyliłem głowę i ponownie musnąłem ustami jego wargi, by po chwili przenieść pocałunki na jego szyję. Słyszałem jak Tommo westchnął, z przyjemności, po czym ziewnął zmęczony. Zaśmiałem się cicho. Podciągnąłem się do góry i spojrzałem w jego lazurowe oczy.
-Lepiej jak dokończymy to później.- stwierdziłem i cmoknąłem go w policzek.- A teraz idźmy spać.- dodałem kładąc się obok niego. Boo Bear wtulił się w mój bok i ponownie ziewnął.
-Dobranoc Hazz.- powiedział z zamkniętymi oczami.
-Dobranoc Boo.- odpowiedziałem, przykrywając nas szczelniej kołdrą.

Tak zakończyły się nasze pierwsze święta Hallooween, spędzone razem. A był to dopiero początek.

Harry

________________________________________
Tak! Oto pierwszy dodatek :) 
Wydaje mi się, że jest kiepski, ale jest...
Proszę o wyrozumiałość, pisałam go sam :) 
~Salomea

37 komentarzy:

  1. Tak bardzo słodkie *____*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie cudo *-* Czekam na kolejny dodatek <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah podobało mi się,
    jest świetny x
    czekam na kolejny dodatek :))
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  4. Koccham was za to

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg*.* oby więcej takich dodatków<3
    Stęskniłam się za Twoim opowiadaniem :)
    dlaczego przerwałaś w takim momencie? ;c ale i tak super! xx
    @Swag_Marika97

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiepski?!!?!? To jest boskie! Czekałam, czekałam i tu takie BUM! Cudo! nie mogę się doczekać kolejnego dodatku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest super ! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie chcę psuć atmosfery, czy coś, ale raczej nie używa się nawisów w opowiadaniach-jeśli już, stosuje się je rzadko.
    Według mnie jest ich tu -za przeproszeniem- nasrane. Mogłabyś użyć myślników, przecinków, kursywy; czegokolwiek byle by nie nawisów.
    Poza tym wyłapałam bodajże dwa błędy interpunkcyjne, ale never mind ;)
    Pomijając te cholerne nawiasy dodatek fajny, nawet bardzo.
    Cieszę się że jest, bo Stylinson Camp to moje ulubione opowiadanie o Larrym.
    Mam nadzieję, że nie usunęłaś czytając to :3
    Życzę weny, braku nawiasów, czasu do pisania i czytelników :)
    ~@KaCzUsZkAa

    OdpowiedzUsuń
  9. mówilam, ze będzie boski !!
    genialny!
    aww, larry
    i to ognisko z nimi!
    i wspomnienia
    i o matko, popłacze sie zaraz ! ;cc
    czekam na nastepne dodatki !!
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  10. Popadłam w euforię jak zobaczyłam powiadomienie na tt! Gdyż, ponieważ jest to moje najulubieńsze opowiadanie o Larrym ♥
    "Kiepski" Are You fucking kidding to Me?
    Uśmiałam się czytając o Horanie jako muffince i o tym jak na śmierć wystraszył się "tajemniczej" postaci na zewnątrz xD
    Ach i te wspomnienia.. mmm ^^
    Naprawdę loffciam to ff i z niecierpliwością czekam na kolejne dodatki ;) xx
    @Best_CrazyMOFO

    OdpowiedzUsuń
  11. aww Nialler muffinka *.* jak dla mnie to było za mało Larry'ego, ale i tak niesamowity rozdział . cieszę się, że wgl go dałyście .

    OdpowiedzUsuń
  12. OMGOMGOMGOMGOMGOMGOMGOMGOMG PRZEPRZPRZECUDOWNY! <3 NAWET NIE WIESZ JAK CIĘ KOCHAM! xd
    Całuski,
    Harroholiczka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Awww *.* ale słodko !!
    <333 mój ulubiony blog *.*

    OdpowiedzUsuń
  14. Szybko szybko.. Jak bd 50 kom to nast. dodatek XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam ten blog :** I mam nadzieję że pojawi się coś jeszcze ^^
    Jak by co to czekam na info na tt @Ewelina 2888
    A i zapraszam do nas :))
    http://todaytomorrowforever21.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten blog jest świetny :) całą noc czytałam i nie żałuje :)
    Zapraszam do siebie również na opowieść o Larrym :)
    http://larrystylinsonforeverinmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. cudo :D Więcej <3 // @OopsHiHazz mój TT :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny dodatek <3 nie mogę się doczekać kolejnego :* dodajcie jak najszybciej :3 plisss i licze na jakieś sceny no ten tego i wg (to moja zboczona część mnie pisze ) heheh :P @EFlegiel

    OdpowiedzUsuń
  19. naprawde super , pisz next
    zapraszam do mnie http://stroyinmylife.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  20. No, obaliłam całe opowiadanie :)
    Jest genialne, naprawdę. Nie pisałam komentarzy, by zrobić to na końcu. Przede wszystkim chciałam bardzo podziękować za to opowiadanie. Zakochałam się w nim. Nie raz uśmiechałam się jak głupia do monitora, albo spływała mi łezka po policzku, także dziękuję za te emocje!
    Mam nadzieję, że niedługo doczekamy się następnego dodatku, bo ten był wspaniały.
    Pozdrawiam i życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nieeeee, już komuś pisałem, takie opowiadania mają wzięcie i czytelników, ale ktoś kto je pisze ma chyba mało ambicji jeżeli zadowala się nakręconymi 12-latkami:D:D No ale cóż, one też chcą coś czytać goddammit:P Ogólnie ładnie to wygląda, sugeruję większe przerwy pomiędzy akapitami, bedzie przyjemniejsze w odbiorze.

    Pozdrawiam i zapraszam http://kroniki-rownowagi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale czy Ty sugerujesz, że ja i moja siostra mamy mało ambicji? Chyba się mylisz. Tak to opowiadanie może czyta sporo młodych osób, ale co z tego? Miała to być lekka i przyjemna historia, którą wszyscy będą mogli przeczytać, bez większego wysiłku. Poza tym, uważasz, że 12-latki czytają tylko takie rzeczy? Zawiodę Cię. Moja kochana najmłodsza siostra jest zawziętą czytelniczką książek fantasy m.in Harrego Pottera, twórczości Tolkiena i Cassandry Clary, tak samo jak ja. Nie oceniaj ludzi tak surowo. Nawet jeśli niektóre dziewczynki wolą czytać tego typu rzeczy, nie oznacza to, że wszystkie tak robią.
      A przy okazji, skoro Ci się to nie podobało (bo tak wnioskuję z tego komentarza) To dlaczego czytałeś?
      Serdecznie pozdrawiam.
      ~Salomea

      Usuń
  22. Jeeej ! Dawaj więcej takich dodatków ! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Dlaczego ja tak lubie blogi z opowiadaniami?
    Nigdy nie zgadniesz. Czekam na nastepny post :*

    koffam-zelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Nominowałam cię do Liebster Award. Więcej informacji-->http://one-direction-story-of-me-life.blogspot.com/p/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowne! Czekam na więcej dodatków, szkoda, że takie smutne zakończenie było, ale mimo wszystko podziwiam za pracę i czas spędzony na pisaniu tego dla nas-czytelników. Jesteście świetne, na prawdę! Kocham to opowiadanie xx

    OdpowiedzUsuń
  26. Pisz więcej! Jesteś świetna! Czekam ♡

    OdpowiedzUsuń
  27. Gratuluję z całego serduszka! Nominowałam Cię do Libster Award, więcej informacji tu http://fanficheartstrings.blogspot.co.uk/2014/02/libster-award.html Ponownie gratuluję. :))))

    OdpowiedzUsuń
  28. Wspaniały wpis i świetny blog <33
    Obserwuję i zapraszam do mnie: http://dawidkwiatkowski-opowiadanie.blogspot.com/2014/02/6-rozdzia-chwytaj-dzien-najbardziej-jak.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne!!! Po prostu kocham <3

    OdpowiedzUsuń