niedziela, 11 sierpnia 2013

XXXIII

Harry stał przed nim, jakby nigdy nic. Czy wyglądał na skruszonego? Trudno powiedzieć, ale z pewnością był zdenerwowany, o czym świadczyło ciągłe zagryzanie dolnej wargi. Utkwili w sobie spojrzenia, a Louis z trudem powstrzymał agresję, tylko ze względu na Alberta utkwionego w jego ramionach. Nie trwało to więcej niż pół minuty, a jednak, zdawało się, że znajdują się tu od kilku godzin. Nie wiedział, jak się zachować. Nie wiedział, co tak naprawdę czuje w tym momencie. I nie chciał wiedzieć, co jeszcze może się wydarzyć, jeśli sprawy zostaną nieprawidłowo rozegrane.
            - Albert po prostu uparł się, żeby cię zobaczyć… - powiedział Harry, głosem, przez który każdemu zrobiłoby się go żal. Ale nie Louisowi. Skąd miał wiedzieć, czy to nie jest jakaś gra? Jednak Al naprawdę cieszył się, że go zobaczył. I nawet jeśli Tommo tego nie okazywał, był tak samo uradowany. – Niall jutro go odbierze – dodał zielonooki, po czym wziął głęboki wdech. Zdawać się mogło, że wypowiedzenie tych krótkich słów zmęczyło go bardziej, niż lekcje wychowania fizycznego, na których w sumie zwykle nie ćwiczył.
            - Dzięki. Będę wiedział, jak się nim zająć – odparł krótko. Przemawiała przez niego chłodna uprzejmość, która tak naprawdę była tylko wzorcem wyuczonym przez większość społeczeństwa. Postawił chłopca na ziemi, od razu uśmiechając się do niego. Nie chciał, żeby malec kojarzył pobyt u niego z czymś nieprzyjemnym. Właściwie to dlaczego Niall nie poprosił o opiekę jego, zamiast Hazzy?
            - No to… Chyba już pójdę. – Styles zrobił się nagle malutki i w pewnym sensie żałosny, ale zareagował tak, jak Louis to przewidział. Zielonooki pochylił się jeszcze do Alberta i z widocznym trudem wymusił uśmiech – Muszę już iść Albert. LouLou się tobą zajmie – Loczek wyglądał, jakby za chwilę miał upaść na ziemię zalany łzami. I nawet Tommo poczuł powagę sytuacji, spuszczając bezradnie wzrok. Mógł kazać mu tu zostać, ale to kłóciłoby się z jego wcześniejszym zachowaniem. Harry rozłożył ramiona, by objąć malca, ale ten cofnął się, kręcąc głową.
            - Czemu idziesz? Zostań – chłopiec spojrzał w górę. Jego oczy stały się wielkie, jak monety, a sam wyglądał, jakby miał się rozpłakać, jeśli tylko Styles zdecyduje się odejść. Zielonooki pytająco spojrzał na Louisa, a ten westchnął bezradnie. Już teraz nie wiedział, czego chce. Przed chwilą był pewien, że pozostanie tu Harrego byłoby najlepszym rozwiązaniem, ale w tej chwili, gdy było to możliwe, nie potrafił sobie tego wyobrazić. Mimo niezdecydowania wiedział, że musi wybrać to, co będzie najlepsze dla Alberta. Skinął lekko głową, a Loczek zrozumiał ten gest, bo na jego twarzy pojawił się cień p r a w d z i w e g o uśmiechu.
- Żartowałem, zostaję – powiedział, a malec rozpromienił się momentalnie. Tomlinson wpuścił rozradowanego chłopca do domu, po czym ruszył za nim. Czuł za sobą obecność Harrego. Nauczył się jej wyczuwać, gdy spędzali ze sobą tak wiele czasu. Bezużyteczna umiejętność, która może nigdy więcej się mu nie przydać. Nie jeśli nic się nie zmieni.
Nie miał pojęcia, co będzie robił z Albertem i Harrym. Skupiał się na tym, by zachować uśmiech, gdy mały na niego patrzy, ale tak naprawdę nie miał na to zbyt wiele siły. Miał ochotę wrócić do łóżka i ponowić bezcelowy cykl spania i płakania. Ale nie zawsze dostaje się to, czego się chce. I przecież cieszyła go obecność chłopca. Prawda? A może był już tak wypaczony z wszystkich emocji, że pozostał obojętny nawet na jego obecność? Ale przecież gdyby tak było, mógłby powiedzieć Hazzie, że ma go zabrać i się tu nie pokazywać. No może trochę delikatniej.
Jego mama była w domu i to było problemem. Już potrafił wyobrazić sobie niekończące się pytania, wypływające z jej ust jak rzeka z górskiego źródła. Na szczęście teraz ograniczyła się do zdawkowych spojrzeń. Była uprzejma wobec Harrego, chociaż podejrzliwie się mu przyglądała. Za to Alberta po prostu pokochała, no bo jak można inaczej? Nie miała jednak czasu, by zostać i pomóc im w opiece, bo musiała jechać na wywiadówkę. Bez obaw, nie dotyczyła ona jego, a Lottie. Wychodząc rzuciła im trafny pomysł: pieczenie ciastek. Zajęcie korzystne dla wszystkich, Al będzie zaaprobowany tym, a wszyscy inni później najedzą się ciepłych ciasteczek. Po wyjściu Jay zapanowała niezręczna cisza. Siostry Louisa siedziały w swoich pokojach, nie wychylając się nawet po to, by sprawdzić, kto jest ich gościem. W końcu odważył się odezwać Lou.
- Chyba tylko ty potrafisz piec… - stwierdził, kierując słowa do Stylesa. Ten potwierdził skinieniem głowy.
- Nie traćmy czasu – podsumował Loczek, łapiąc w pasie Alberta i podnosząc go. Mały roześmiał się, a Harry ruszył w stronę kuchni. Za nimi wolno dreptał Tomlinson, wyraźnie pozbawiony chęci do czegokolwiek. Wiedział, że w końcu będzie zmuszony do rozmowy, a co najdziwniejsze, chciał, żeby to stało się już. Najlepiej w tej chwili, tak, żeby miał już to z głowy. – Potrzebujemy mąkę, masło, jajka, cukier, mleko i czekoladę – zaczął wymieniać Hazza, wcześniej stawiając chłopca na nogi. Louis stanął przy drzwiach, krzyżując ręce na piersi. Wpatrywał się w przestrzeń przed sobą, zupełnie odcinając się od wszystkiego. Dopiero po chwili zorientował się, że Styles wpatruje się w niego w milczeniu, czekając na jakąś reakcję.
- Co…? – zapytał niebieskooki z dezorientacją w głosie. Zielonooki nadal patrzył na niego wymownie. – Mam ci to wszystko dać? – zrozumiał po chwili. Harry pokiwał głową, unosząc brwi ku górze. – Skąd mam ci to wytrzasnąć? – prychnął Tomlinson, opierając się ramieniem o futrynę.
- To ty tu mieszkasz… - mruknął Loczek, spuszczając wzrok. Chyba żaden z nich nie wierzył w to, że właśnie są w tym samym pomieszczeniu. Harry odwrócił się do niego plecami, po czym podszedł do jednej z szafek i otworzył ją. Powtórzył tą czynność jeszcze kilka razy, aż do momentu, gdy wszystkie składniki znalazły się na stole. Louis niechętnie podszedł do niego i usiadł na krześle. Obok stał Albert, który z ciekawością patrzył na składniki.
- Mam w czymś pomóc? – zapytał, chociaż w ogóle nie miał na to ochoty. Wbił wzrok w blat, czując nagłą falę melancholii, która napłynęła do jego umysłu.
- Poradzimy sobie z Albertem – odparł Styles, uśmiechając się do małego. Ten ucieszył się i zabrał ze stołu metalowy kubek do nakładania mąki. Lou nic nie odpowiedział, słuchając tylko jak Hazza tłumaczy chłopcu, co i w jaki sposób ma zrobić. Każda czynność, którą wykonywał Loczek była dokładnie opisana. A i mały nie oszczędzał na zadawaniu pytań. Tomlinson nie specjalnie się na tym skupiał, ale mimo tego w jego głowie zawitała myśl o tym, że Harry byłby dobrym ojcem. A raczej będzie… Kiedyś.
Kiedyś. Tyle że Louis nie pomoże mu w wychowaniu tego dziecka. Nigdy nie będzie mógł potrzymać tego dziecka, uściskać go z dumą i nazwać go „naszym”. A jednak nie wyobrażał sobie, żeby Harry wychowywał dziecko z kimś innym.
Coś ukuło go w piersi, a do oczu napłynęły łzy. Nagły atak, z którym próbował walczyć, zaskoczył go tak bardzo, że nie był w stanie zatrzymać kropli spływających po jego policzku. Spuścił głowę, nie chcąc, by Styles lub Albert to zauważyli. Najlepszym wyjściem byłoby wyjście, ale wtedy na pewno ktoś spytałby go, gdzie idzie…
- LouLou, coś cię boli…? – usłyszał wysoki głosik, który należał do Alberta. Chłopiec podszedł do niego i przytulił się do jego nóg, a Louis nie miał nawet siły, by na niego spojrzeć.
- Nie, nic mi nie jest Al… - odpowiedział, próbując wymusić uśmiech. Nie udało mu się. Wyciągnął rękę, by pogłaskać chłopca po włosach. – Za chwilę wrócę, dobrze? – powiedział, wstając. Mały odsunął się od niego niepewnie. Wyglądał na zawiedzionego i chociaż ten widok zabolał Tommo, nie mógł zostać w kuchni. Nie wiedział, czy Harry na niego patrzy. Czy zauważył cokolwiek.
Odwrócił się sztywno i z trudem, po czym wyszedł z kuchni. Gdy tylko znalazł się poza widokiem Harrego i Alberta, osunął się na kolana, kuląc się w kłębek. Jego ciałem zaczęły wstrząsać spazmy, a stłumione łkanie wydobyło się z jego ust. Nie wiedział, co nagle się stało. Po prostu był już tym wszystkim zmęczony, chciał, żeby to wszystko się skończyło.
- Louis… - usłyszał cichy głos tuż przed sobą. Nie musiał podnosić głowy, żeby wiedzieć, że to Harry. Nawet nie przestał płakać.
- Próbowałem przestać cię kochać… - wyłkał, starając się, by jego słowa stały się jak najbardziej zrozumiałe. Nie wiedział, jak wyjaśnić to, że każdy dzień bez Harrego był jak nóż wbity w jego serce. Bo przecież to kłóciłoby się z jego zachowaniem… - Ale nie potrafię! – schował twarz w dłoniach, trzęsąc się.
- To dlaczego mnie nie posłuchasz? – głos Hazzy także się załamał. Jego dłonie znalazły się na ramionach Louisa – Przepraszam, przepraszam, że ci nie powiedziałem… Przecież wiesz, że oddałbym wszystko, żebyś był szczęśliwy. Oddałbym wszystko, ale nigdy się nie poddam. – Tomlinson nie mógł się powstrzymać i podniósł głowę. W oczach Stylesa znajdowały się łzy.
- Więc dlaczego mnie oszukałeś? – zapytał niebieskooki drżącym głosem. Harry spuścił wzrok i westchnął bezradnie. Rozmawianie z Lou było czasem gorsze od dyskusji z dzieckiem, ale przecież takiego go pokochał, prawda? Mógł więc wytłumaczyć to jeszcze jeden raz.
- Mówiłem ci… Przecież wiesz, jacy są ludzie. Wiesz, co oni mogliby zrobić Nickowi? To jest mój przyjaciel, a gdyby ktoś nieodpowiedni się o tym dowiedział… On poszedłby do więzienia Louis! Nie chcę tego. Kocham tylko ciebie, ale nie chcę, żeby on został ukarany za coś, za co nie powinien! – Styles uniósł ręce do twarzy, wycierając z niej łzy. Jego oczy stały się czerwone, a on sam zaczął z trudem łapać oddech. – Dlaczego nie możesz tego zrozumieć? – zapytał rozgoryczony, ponownie dotykając ramion chłopaka.
- Ja… Bo przecież ja bym nikomu o tym nie powiedział. Nie mogę uwierzyć w to, że mi nie zaufałeś – Tomlinson odważył się, by spojrzeć mu w oczy. Zacisnął mocno szczękę, by nie rozpłakać się jeszcze bardziej. – Jeśli mamy się kłócić co miesiąc, to jaki to ma sens…?
- Nie wiedziałem, że mogę taki być… Nie znałem tej strony siebie. – Harry wziął głęboki wdech – Ale wiem, że poszedłbym za tobą wszędzie. Znalazłbym cię wszędzie, tylko po to, by móc wrócić z tobą do domu. Bo… Louis, ja nie chcę żyć bez ciebie! – Styles nagle wybuchł płaczem. Zdawał się być małym dzieckiem, które nagle straciło wszystko. Nawet jeśli to był szantaż emocjonalny… Tommo nie wytrzymał i padł w ramiona Hazzy, który zachwiał się i upadł na kolana.
Oboje płakali, mimo tego, że od teraz miało być już tylko dobrze. Ściskali się tak mocno, że mogliby pozostać w tej pozycji już na zawsze. Moczyli sobie nawzajem koszulki, łkając. Nie musieli nic mówić. Rozumieli siebie, ale potrzebowali tego płaczu, musieli pozbyć się tego całego cierpienia, nienawiści do siebie nawzajem. Wszystkiego, co zgromadziło się przez dwadzieścia dwa dni rozłąki. Oddaliby za siebie życia, bo nie potrafiliby żyć oddzielnie.
Wtuleni w siebie klęczeli przez dłuższy czas, zapominając o całym otaczającym świecie. Dopiero dodatkowa para rąk, która włączyła się w uścisk, otrzeźwiła ich. Zdziwieni odsunęli się od siebie odrobinę, ich twarze pokryte były łzami. Spojrzeli na Alberta, który chciał przyłączyć się do przytulania. Louis zaśmiał się cicho, po czym pociągnął nosem i wciągnął malca do uścisku.

_________________________________________________
Ok, więc pamiętajcie, że będzie jeszcze EPILOG. Prosimy o komentarze, bo Epilog jest już napisany i gotowy do dodania :) 40 komentarzy?
Pytania? ask.fm/StylinsonCamp
Szczerze do tego rozdziału nie mogłyśmy się zabrać. Może dlatego wyszedł nienajlepszy, ale cóż. Mam nadzieję, że epilog będzie lepszy.
Dlaczego nie ma LarryPorno w tym rozdziale? Bo nie, nie chciałam tego tu :C
Nie wiem, czy wiecie, że czytając niektóre komentarze płaczemy. 
~MGreyback i Salomea




TO JESZCZE NIE JEST KONIEC


47 komentarzy:

  1. rozdział cudowny i nie mowcie, że nie! xd łza mi się w oku zakręciła :')

    OdpowiedzUsuń
  2. przez was płaczę . jestem taka szczęśliwa, że Larry się pogodził, że nie wiem co pisać . jesteście zajebiste, na prawdę kocham was . na myśl, że jeszcze tylko epilog chce mi się znowu płakać, ale o tym napiszę wam później . najbardziej się cieszę, bo Haz jest znowu z Lou . z niecierpliwością czekam na nexta ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty i kurwa rycze jak głupia :c nie wiem czemu ale nurtuje mnie 'to jeszcze nie koniec' na końcu xd pozdrawiam @KarolciaSel

    OdpowiedzUsuń
  4. Płakać mi się chciało jak to czytałam. To jest genialne, świetne, superowe, zajebiste. Cieszę się, że Larry się pogodził. Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Plakalam... wspanialy rozdzial C:
    I zastanawia mnie to `to jeszcze nie jest koniec`...
    Czekam na epilog xx
    Swag_Marika97

    OdpowiedzUsuń
  6. Rycze ze już niedługo koniec Larry'ego... Rozdział świetny i słodki. Nie mogę się doczekać następnego. Jesteście Kochane. <3Kacper

    OdpowiedzUsuń
  7. Płaczę.. Cieszę się, żę pogodzili się i są razem ♥
    Rozdział wspaniały. Czekam na epilog ;)
    @Justyna_Offic

    OdpowiedzUsuń
  8. No i się popłakałam. Na końcu miałam jeszcze uśmieszek, bo się pogodzili <3
    Lecz ja nie pogodzę się z tym, że już dobiegamy końca. No nie, to opowiadanie jest za świetne, by je kończyć. Rozumiem, że to co chciałyście, już tutaj nam dostarczyłyście, ale to trudne dla was jak i nas. :(
    Nikt nie chce końca. No ja to już totalnie <3
    Chociaż to jeszcze nie koniec, dziękuję Wam za to wszystko. Za szczęście, smutek, żal, rozpacz, śmiech i miłość dzięki tej historii. <3
    Powtórzę to, co w moim wygranym komentarzu:
    Można się oderwać od rzeczywistości. Zatopić się w słowach napisanych waszymi rękoma.
    Teraz mam pewność, iż wiecie, że niektórym pomagacie. xx
    Jestem z dumna. Poradziłyście sobie w 100 %. Kochamy Was.
    Nigdy nie zapomnimy o tym blogu. Nawet za rok fajnie będzie tu wrócić i przeczytać wszystko od nowa. Pośmiać się z naszych śmiesznych komentarzy. :)
    Pomimo zakończenia go, dalej będzie sławny i czytany. Oczywiście się bym nie zdziwiła <3

    Kończę. MGreyback & Salomea kochamy was. xx

    Wasza @JuliaWota <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Płaczecie czytając nasze komentarze? ohh <3 Powiem Wam, my też tu przelałyśmy wiele, wiele łez. Na prawdę. A ta końcówka... Sama ryczę teraz! Oraz pisząc to... Jejciu, nie wiem, kiedy skończę to pisać, ale czas wreszcie przejść do rzeczy :') To opowiadanie jest... i znowu problem, brak odpowiedniego słowa, aby je określić. Wspaniałe? Cudowne? Wzruszające? Tak, to wszystko, ale chyba z podwójną siłą. Szczęście, smutek, śmiech, ciekawość co będzie dalej... Te emocje towarzyszyły nam dzięki Wam i temu opowiadaniu. Na prawdę, jeszcze nigdy nie czytałam czegoś tak wspaniałego. Dzięki temu, można się oderwać od szarej rzeczywistości. Jestem Wam za to ogromnie wdzięczna <3. Jesteście na prawdę bardzo kreatywne i macie niesamowity talent. Uwielbiam po prostu tę historie. Jest ona moją ulubioną. Bardzo dużo rzeczy się w niej dzieje. To jest po prostu wspaniałe! Nie potrafię napisać niczego więcej, bo już po prostu nie wiem co... Większość została napisana przez innych :) Powiem tyle, że to opowiadanie, pozostanie na zawsze w moim sercu...
    -Karolina

    OdpowiedzUsuń
  10. super rozdział! Szkoda że już konczysz bo choc ja nie za bardzo przepadam za Larrym to to opowiadanie bardzo mi sie podoba. Pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Rycze :(((
    Jeju oni sa cudowni, wspaniali, kochani i nie wiem co jeszcze
    Larry rodzice hahahah <3 Ciesze sie ze sie pogodzili bo nie wytrzymalabym juz w tym napieciu.
    A no i wiem ze to nie koniec ale chcialabym wam podziekowac, bardzooo,
    za to ze piszecie dla nas<3 jestescie wspaniale, troche mi zal ze powoli sie to konczy, nie znam was ale bedzie mi was brakowac na tym blogu :((
    kocham was x/Ange

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ryczec mi tu Wy wszystkie
    Cieszym sie tym jakze wyjebanym w kosms opowiadaniem i cudownym Larrym w ktorym dzieki wam sie zakochalam
    Bravo stworzylyscie Larry Shipperke ;*
    Teraz jestescie moimi matkami xD
    Dzieki wam za uswiadomienie mnie o uczuciach Larrego i za wspaniale opowiadanie
    Kocham Was i jeszcze raz wielkie DZIEKI

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne, naprawde. Zdecydowanie moj ulubiony rozdzial. Naprawde macie niesamowity talent, to piekne. Tak genialnie oddajecie kazda emocje i gest, tworzycie charakter postaci, potraficie przedstawic kazda sytuacje! To piekne, zazdroszcze wam :') Dziekuje, ze to piszecie. Dziekuje, bo dzieki wam spedzilam wiele przyjemnych chwil. Zazwyczaj czulam to co postacie, tak potrafilyscie opisac wszystkie emocje. Kiedy chlopcy byli szvzesliwi- ja bylam szczesliwa. Kiwdy smutni - ja plakalam czytajac to. Dziekuje wam, dziekuje za wszystko. Moze nie komentowalam kazdego rozdzialu. Ale to dlatego, ze jetem na phonie. Ale wiedzcie, ze przevzytalam kazdy. Kazde slowo, zdanie, litere. Dziekuje. Jestescje niesamowite. / @miss_you_babeee

    OdpowiedzUsuń
  14. kocham ten blog<3333333333 świetna notka, ryczę<3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej, to wspaniałe. Miałam wielką ochotę wejść w ich życie i przytulić się do nich jak Albert. Miło było to czytać, kamień spadł mi z serca. Myślałam, że oni się nie pogodzą i zakończycie opowiadanie samobójstwem czy coś w tym stylu, jednak zakończenie było... słodkie. Aż poszłam wypłakać się w ramionach mojej dziewczyny *,* Kocham was, kocham to opowiadanie, kocham Larry'ego. Dziękuję, wiem, że to jeszcze nie koniec, ale ja już nic więcej nie napiszę... Epilog będzie jakby końcem mojego życia, bo moim życiem stało się to opowiadanie, cóż... Dziękuję jeszcze raz ~ Karolina

    OdpowiedzUsuń
  16. O matko, to jest po prostu świetne. Moje emocje w tej chwili to coś, czego nie da się opisać... Świetne *-*

    @besocoollike

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale to słoodkie *.* Nic wiecej nie przychodzi mi do glowy :0 Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  18. wy płaczecie czytajac komentarze? ludzie to ja placze! placze ze to juz koniec i placze przez ten rozdzial. jest cudowny i wy jestescie cudowne <3 bede czytac kolejne opowiadanie. bardzo dobrze ze nie bylo Larry Porno bo to by popsulo atmosfere kooocham :*

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest piękne xx Kocham strasznie to opowiadanie i troche mi smutno, że to już prawie koniec ;c Ale mam nadzieje, że kiedyś będziecie mieć kolejne opowiadanie o Larrym! :) Czekam jeszcze na Epilog! :D Kocham was! <3
    @awmywhatever xx

    OdpowiedzUsuń
  20. Becze, rycze, sram na rzadko xD
    A tak serio, noego mogę uwierzyć, że zaraz koniec tego WSPANIAŁEGO Fanfiction.
    PS Piszecie/pisałyście/będziecie pisać jeszcze coś?? C:

    OdpowiedzUsuń
  21. Boziu :`( płacze i płakałam razem z nimi . Rozdział świetny dlaczego ciągle piszecie że wam nie wychodzą. Ja tu popadne w depreche jak to już koniec :`( . Pozdrawiam •°•

    OdpowiedzUsuń
  22. hura!! wreszcie się pogodzili ;3 ja tu teraz ryczę i ryczę ze szczęścia :') boże.. cudowne to jest. Żałuję, że to już koniec. ehh.. wierzyć mi się nie chce. Chciałabym żebyście jeszcze tego nie kończyły, ale trudno. Mam nadzieje, że myślicie nad nowym blogiem o Larrym. Bardzo bym chciała, żebyście pisały kolejny. Macie do tego dar! *.* Ja nawet jakbym chciała coś napisać to nie daje rady i nic mi z tego nie wychodzi.. :D Pozdrawiam i życzę weny :**

    ~Nati

    OdpowiedzUsuń
  23. wiesz ,że ja tu płacze? nie wierze w Larryego ,ale masz (znaczy macie) wspaniały styl pisania. To jest takie wzruszające i realistycznie.... i tak mi szkoda mojego Louisa ,ze z trudem powstrzymuje łzy... dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaraz będę ryczeć. Poważnie. Dlaczego przestajecie?
    Faustynka

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam łzy w oczach od początku tego rozdziału. To było takie smutne i słodkie jednocześnie. Cały rozdział. Od początku do końca. Mówiłam już jak bardzo kocham to opowiadanie? Nie, nie mówiłam. Ten komentarz będzie trochę dłuższy.
    Tak naprawdę dzięki temu opowiadaniu zainteresowałam i zagłębiłam się w świat fan fiction o Larrym. To opowiadanie zachwyca mnie od początku do końca i pomimo iż fabuła jest dosyć prosta to to opowiadanie w dalszym ciągu pozostaje jednym z moich ulubionych. Naprawdę. Oddajecie wszystkie uczucia i emocje w niesamowity sposób, który sprawia, że płaczę i śmieję się razem z bohaterami. Przeżywam wszystkie smutki i radości razem z nimi. I ja naprawdę przywiązałam się do tego opowiadania, więc moja prośba - nie usuwajcie go. Przywiązałam się do bohaterów już od momentu pierwszych rozdziałów. Do Harry'ego nabijającego się z przezwiska Louisa, do Louisa budzącego Liama, do Nialla, który był jak zawsze słodkim Irlandczykiem. Do Zayna, chociaż brakowało mu troche wyczucia, nawet do Aidena, który był dobrym towarzyszem gier, pomimo iż później okazał się być czarnym charakterem. Pamiętam jak umiałam kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt razy dziennie odwiedzać waszego bloga by sprawdzić czy przypadkiem nie dodałyście rozdziału wcześniej. I wiem, że wszystko ma swój koniec, ale kiedy myślę, że to opowiadanie się kończy jest mi strasznie przykre. Bo to było moje pierwsze opowiadanie i zawsze już nim pozostanie. Tak jak już napisałam miałam łzy w oczach czytając ten rozdział, ale popłynęły dopiero kiedy przeczytałam, że został już tylko epilog. Nie macie pojęcia jak bardzo jestem Wam wdzięczna, że napisałyście coś tak wspaniałego i że ja miałam okazję to przeczytać, bo pomimo swej prostoty jest to naprawdę niesamowite, wzruszające, śmieszne, a przede wszystkim fascynujące. I nie wiem czy przeczytacie ten komentarz, bo jest naprawdę długi ale jedyne co che Wam przekazać to dziękuję, naprawdę dziękuję Wam za wasze chęci, cierpliwość i czas poświęcony na to. Kocham Was. Teraz chyba zabiorę się za Wasze drugie opowiadanie, bo Wasza twórczość, pomimo iż szczerze mówiąc nie było to najbardziej ambitne opowiadanie jakie czytałam naprawdę przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  26. Rozdział piękny, naprawdę. <3 Po prostu...cudowny! Nareszcie się pogodzili. :)
    Wielka szkoda, że to już koniec tej historii, bo jest niesamowita. Uwielbiam to opowiadanie i będzie mi go strasznie brakować. :(
    No nic...pozostaje mi tylko czekać na epilog. :)
    http://harry-louis-larrystylinson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajne *______* jak kazdy rozdzial tego super opowiadania.Szkoda mi bylo Louis'a i Harry'ego, ale sie pogodzili yeah :D!

    Jeszcze tylko epilog,jak to szybko mineło.No smutno mi z tego powodu ;__;
    Ale dziekuje za te wspaniale i pelne uczuc opowiadanie jest ono poprostu mega :-) Gratuluje talentu do pisania <3
    Bye ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  28. Kurde aż mi łzy po policzkach popłynęły a ja bardzo rzadko płaczę przy opowiadaniach. Rozdział absolutnie cudowny. Tak się cieszę, że się pogodzili. Awwwww. Kurde, jeszcze tylko epilog i koniec mojego ulubionego opowiadania ;'c Co nie zmienia faktu że chcę się dowiedzieć jak zakończy się to opowiadanie <3
    xx

    OdpowiedzUsuń
  29. Hehe, wiedziałam, że będzie happy end. :)))
    W sumie to jednak miałam nadzieję na sad end, ale happy też może być, hahah xD
    W ogóle ten rozdział taki smutny i wzruszający za razem. To jak się pogodzili, to jak płakali tuląc się do siebie... To doprowadziło mnie do łez.
    Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na epilog.

    Życzę weny :)
    @HarrotB

    P.S. Przepraszam, że tak jakoś nie wysiliłam się z tym komentarzem i taki krótki jest, ale jakoś tak w połowie już śpię, więc nie jestem w stanie napisać więcej ;p

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten rozdział jest cudowny! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. W końcu się pogodzili ! Oby im się ułożyło ♥ Szkoda, że już epilog bo nie mogę się rozstać z tą historią :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetne, świetne, świetne! Bardzo się cieszę, że znowu są razem, taka słodka z nich para ^^ W jednym miejscu brakuje przecinka (on by poszedł do więzienia, Louis) czy jakoś tak to było (przed Louisem nie postawiłyście). Ale i tak mi bardzo to nie przeszkadza, bo piszecie po prostu cudownie i kocham Was za to <333
    komorkowe-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Rozdział niezły, fajnie się go czyta, szkoda tylko, że krótki :( Nie mogę się doczekać następnej notki ;) ~Ruda

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozdział jak zawsze wspaniały <3 Czekam na epilog xx
    @nessie01xD

    OdpowiedzUsuń
  35. Matkko jeszcze 3 kom. i epilog *,*
    A u Gosha dopiero jutro rozdział aaaawwww :3
    Larry się pogodził xD
    A z Goszem matko xD Hahahahh bedzie
    pewnie mocny kolejny roz. xD *.*
    < wiki >

    OdpowiedzUsuń
  36. sjdksaadjakjkjdas O mój boże... Zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  37. Przepiękne. Wreszcie się pogodzili... ;)
    Jeśli to jest ''nienajlepszy'' rozdział, to ja nie mogę się doczekać epilogu. Cudownie piszecie! ^^ ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. Zajebisty rozdział !! Kocham to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Płacze ;-; Śliczny rozdział :***** Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  40. Płaczeee! :CCCC TO jest cudowne! Kocham Was!


    @im_shipper13

    OdpowiedzUsuń
  41. Płacze to jest takie piękne :3

    OdpowiedzUsuń
  42. Przepraszam ze dopiero teraz komentuje, no ale wyjechalam na wakacje i tak wyszlo ;p
    Malo brakowalo a poplakalabym sie razem z nimi, jeszcze ta scena koncowa mna totalnie wstrzasnela ugh, wiecie jak rozczulic ;p nie no swietny rozdzial no! Za chwilke lece czytac epilog, bo widze ze juz jest ;p
    aha no i przepraszam za brak polskich znakow, no ale pisze na fonie xd

    OdpowiedzUsuń
  43. to było boskie a wy mi tu nie mówcie że ten rozdział wam wyszedł nie najlepszy podczas gdy on wyszedł wprost idealny do tej pory nie komentowałam wolałam żeby robili to inni<3 ale co tam raz się żyje blog jest naprawdę genialny i nie wierzę że to już koniec nie róbcie mi i innym czytelnikom tego i nie zaprzestawajcie w pisaniu dalszej akcji a epilogiem się nie przejmujcie mimo tego że już go dodałyście to nie znaczy że już nie może powstać więcej ich przygód i życiowych mankamentów przy okazji dzięki za wsparcie kiedy zaczęłam czytać bloga zerwał ze mną chłopak blog a raczej opowiadania bardzo podniosły mnie na duchu dzięki wam BARDZO . ;) poprostu WIELKIE DZIĘKI

    OdpowiedzUsuń
  44. Blog wspaniały...kocham was...
    Żałuję tylko, że nie piszecie czegoś jeszcze o Larrym, szkoda

    OdpowiedzUsuń
  45. Blog wspaniały...kocham was...
    Żałuję tylko, że nie piszecie czegoś jeszcze o Larrym, szkoda

    OdpowiedzUsuń